Voigtländer Nokton 35 mm f/1,4 Classic II SC & MC

Chciałem napisać test stonowany i rzetelny. Rzetelny jest, ale stonowany być nie może. Tego obiektywu nie można nie mieć! Jeśli jesteś posiadaczem pełnoklatkowego Sony lub korpusu Leica M czy też Fujifilm X – powinieneś go posiadać, gdyż żaden inny obiektyw nie da Ci tyle radości, ekscytacji i zadziwiających kadrów. Dowód? Aby zilustrować test przeszedłem się wokół domu, pomiędzy krzakami i drzewami. Spacer trwał kilka minut. Fotografowałem wszystko bez wyjątku, aby pokazać Wam gdzie tkwi „moc” tego szkła – a używałem wersji SC – z jedną warstwą przeciwodblaskową. Tak! Witajcie w świecie inżynierów firmy Cosina, zaopatrujących fotograficzny rynek w kolejne cudowne Voigtländery. Tu wszystko jest możliwe. Poproszę Nokton Classic w wersji II z wieloma powłokami… Albo nie – poproszę tę wersję z jedną warstwą. Tak, tak – SC. 

Tym razem – przed Wami gratka. Test obiektywu Nokton Classic 35 mm f/1,4 II w dwóch wersjach MC i SC.

Szaleństwo! Zwłaszcza w świecie gdzie księgowi wielu firm każą inżynierom zastępować metal tworzywem sztucznym. mam wrażenie, ze inżynierowie z Cosiny znają tylko metal i szkło, a o innych materiałach, nikt im nic nie mówi.

Nokton Classic II. Znawcy tematu i obiektywów Voigtlander wiedzą o co chodzi. Czują, gdzie należy doszukiwać się sensacji lub jej braku. Jakie pytanie należy zadać sobie przed testem? Czy nowa wersja jest podobna do starej? Czy wnosi jakieś zmiany w obrazie? Czy warto mieć Noktona Classica w torbie? Jeżeli tak, to którego?

Od lewej wersja SC z jedną warstwą przeciwodblaskową, z prawej wersja MC – wielopowłokowa.

Tekst tym razem nie będzie obszerny. Opisałem obiektyw Nokton Classic 40 mm f/1,4. Opisałem ten obiektyw z mocowaniem Sony E w najnowszej wersji. Opisałem także różnice pomiędzy Nokton Classic 35 mm f/1,4 SC i Nokton Classic 35 mm f/1,4 MC. 

Tym razem obiektem testu stały się najnowsze wcielenia klasycznych trzydziestek piątek Cosiny. Te dwa obiektywy są identyczne. Waga 189 g, szerokość 55 mm długość 28,5 mm. Średnica filtra 43 mm, ilość soczewek 8 w 6 grupach. Jedna soczewka o anormalnej dyspersji. Listków przysłony 10. Różni je od siebie tylko ilość nałożonych powłok przeciwodblaskowych i co za tym idzie kolor soczewek. Wersja SC ma jedną warstwę przeciwodblaskową i ciepły bursztynowy kolor. Wersja MC ma wiele powłok i zimny odcień warstw przeciwodblaskowych. Od starszych obiektywów różnią się budową optyczną, do której dodano jeden element o niskim współczynniku załamania światła czyli zastosowano w nich rozwiązanie z Noktona 35 mm f/1,4 z mocowaniem Sony E. 

Obraz musi być więc podobny do tego ostatniego…. Jest tak w istocie. Puryści, którzy wolą z korpusem Sony lub Fuji przez przejściówkę na mocowanie E, używać takiej właśnie, totalnie zminiaturyzowanej wersji będą zadowoleni. Obiektyw nie zajmuje miejsca w torbie, a gdy zajdzie taka potrzeba oferuje wspaniały, nie cyfrowy, analogowy look. Obraz jest taki sam jak z obiektywu Nokton Classic 35 mm f/1,4 z mocowaniem Sony E. Nie ma EXIF, nie ma współpracy z nastawianiem ostrości, nie ma współpracy z układem stabilizacji. Jest za to miniaturowość i ten ponadczasowy, „lejkowski” wygląd. Posiadacze korpusu Leica otrzymują nowszą wersję starego klasyka. Przepraszam – Classica. Nieco zmodernizowaną bo szybciej osiągającą doskonałą jakość dzięki elementowi o ultra niskim współczynniku załamania światła. Tyle, że nie dla jakości się ten obiektyw kupuje.

Poczytajcie więcej w moich poprzednich testach o tych szkłach. Myślę, że warto – ponieważ to obiektywy warte zachodu. Dlaczego? No właśnie ze względu na swój analogowy look, który sprawia, że nasze zdjęcia zaczynają wyglądać inaczej. Konstruktorzy pozostawili sobie wiele swobody. Nie skorygowali tej konstrukcji. Przy otwartej przysłonie mocno winietuje, a ostrość daje jedynie w centrum. To właśnie powoduje zdziwienie u nieświadomych użytkowników. Są tacy, którzy twierdzą, że taki sam efekt otrzymają po założeniu Sonnara od enerdowskiej lustrzanki. No właśnie – nie koniecznie. Chodzi o to, że stare obiektywy mają niższą rozdzielczość, nawet w centrum. Mają niższą rozdzielczość wszędzie i na każdej porównywanej przysłonie. Tu mamy do czynienia ze zjawiskiem, w którym brzegi są nieostre i rozmyte, ale szczegóły w centrum stoją na wysokim poziomie. Owszem mamy delikatną mgiełkę na f/1,4 ale uzależnioną od rodzaju światła. Wystarczy obiektyw przymknąć o pół działki, a ostrość poprawia się radykalnie. Około f/5,6 otrzymujemy referencyjną trzydziestkę piątkę z nadal nietypowym rozmyciem…

Tak. To rozmycie jest warte posiadania tego szkła, nawet gdyby było drugą trzydziestką piątką w naszym zestawie. Owszem, musicie się go nauczyć wykorzystywać. Owszem to nie uniwersalny obiektyw do wszystkiego, ale zdjęcia wymagające atmosfery, zdjęcia dzieci, młodych par, piękne portrety to tylko niektóre z zastosowań przychodzących mi do głowy, w których odwdzięczy się Wam ciekawymi kadrami. Plan zdjęciowy pod to szkło należy przygotować, myśląc „od tyłu” to znaczy od zastanowienia się nad rodzajem rozmyć, które da nam tło. Potem wystarczy na tym tle umieścić nasz obiekt. Szczególnie powinno się podchodzić do zdjęć pod światło. Tu Nokton Classic i to zarówno w I jak i w II wersji jest bezkonkurencyjnym twórcą ciekawych obrazów. 

Daję gotową receptę. Umieść obiekt w centrum obrazu, symetrycznie, z dala, zza tego obiektu niech świeci słońce. Może świecić przez liście, wysoka trawę itp. Otwieramy przysłonę. Ostrzymy uważnie. Gotowe. Takiego obrazu nie da Wam, żaden „zwykły” obiektyw o skorygowanych do końca wadach optycznych. 

W stosunku do starszej wersji, jedyną zmienną jest szybsze osiąganie wyższej jakości i lepsza rozdzielczość już po przymknięciu do f/5,6 czy f/8. Zachowanie się pod światło jest identyczne… 

Czyżby? Oczywiście nie. Identyczne jest jeśli porównamy szkła 35 mm Classic w wersji pierwszej i w wersji z mocowaniem Sony E. Tu jest podobnie i nie ma się co rozkliniać. Różnica jest jednak pomiędzy wersjami SC i MC. Dodam, że wersji z mocowaniem Sony E i jedną powłoką (SC) nie ma. Jeśli więc zamierzacie szukać bardziej „pojechanych” kadrów, a używacie korpusu Sony A7/9 no to…. Nie macie wyboru. Przejściówka. Nokton Classic SC i do dzieła! Tak. Wersje SC obiektywów Cosiny z serii Classic mamy dwie. Nokton 35 mm f/1,4 SC i Nokton 40 mm f/1,4 SC. Obydwa warte kupna. Zależy jaką ogniskową preferujecie. Jeśli jednak już zdecydujecie się na zakup…. Żałować nie będziecie, pod warunkiem, że Wasz wybór jest świadomy. Na ostatnich Targach Foto Video w Łodzi kilka osób odwiedziło stoisko Voigtlandera tylko z tego powodu, aby zobaczyć jak działa Classic 35 czy 40 mm. Oględziny zawsze kończyły się zakupem. Każdy znajduje w tym obiektywie swoją historię. Nie jest to jednak efekt tak nachalny jak w przypadku obiektywów Petzval firmy Lomo. Tu jest to danie podane ze smakiem, delikatne i wyrafinowane. Bez zaokrąglonego rozmycia. Jeśli tylko dobrze pomyślimy… Wiele razy używając obiektywu Classic o ogniskowej 35 czy 40 mm zacierałem z radości ręce. Obiektyw zwłaszcza w wersji SC dodaje do obrazu swoją interpretację rzeczywistości na tyle mocną, że od finalnego efektu nie da się oderwać wzroku.

Pora na podsumowanie. Dla kogo jest Nokton Classic 35 mm? Hmmm. Dla każdego, kto zaczyna poszukiwać w swych obrazach innego stylu. Dla każdego kto oczekuje więcej od swej optyki niż tylko liczona w liniach na milimetr rozdzielczość. Dla każdego kto bardziej ceni plastykę, atmosferę i finalną moc kadru nad realnym przekazem świata 1:1. Możliwość wygenerowania w korpusie aparatu z matrycą 42 megapiksele iście analogowego zdjęcia to kusząca perspektywa. Zdjęcia codzienne, zdjęcia typu „cyfrowy notatnik”, zdjęcia pociech w akcji, portrety rodzinne i wiele, wiele innych zastosowań. Świat nigdy już nie będzie nudny. Zwłaszcza, że na ekraniku czy w celowniku nie dostrzeżecie tych niuansów, które finalnie zaskoczą Was gdy otworzycie zdjęcia na dużym ekranie.

Wielu z Was pyta mnie – Jaki obiektyw Voigtlandera kupić na początek? Mam Sony A7R II czy III, Sony A9 czy A7 – czy warto inwestować w obiektywy Voigtlander? Tak warto. Ja w zupełności na te obiektywy przeszedłem. Pracuję na nich codziennie i bez nich nie wyobrażam sobie funkcjonowania. Małe, lekkie, całkowicie metalowe o świetnej jakości obrazu. Pomiędzy tak doskonałymi optycznie konstrukcjami jak APO Lanthar 65 mm f/2 czy Nokton 35 mm f/1,2 Aspherical II,  znajdziemy także konstrukcje tak oryginalne jak Nokton 40 czy 35 mm f/1,4 Classic II – najlepiej w wersji SC. Jak się bawić to się bawić! Ja zdecydowanie polecam wersję z jedną warstwą przeciwodblaskową – SC. Bardziej Was zaskoczy. Czy można nie mieć tego obiektywu? Pewnie tak, ale jakaż to nudna perspektywa.


Tam gdzie ostrzymy jest ostro.
Jednak interpretacja tła…. sami możecie ocenić.
Skierujcie SC w stronę słońca. Ostrości nie stracicie, ona wciąż tam jest ale strata kontrastu…. i te bliki.
Taką interpretację tła dostaniecie na przysłonie f/1,4
Taką po przymknięciu do f/4. przy 5,6 magia rozmycia zniknie zupełnie.
Przy f/5,6 macie dobry obiektyw 35 mm.
Pod wierzbą płaczącą. Bąbloidy.
Tak przy f/1,4 i braku kontrastu to nie demon rozdzielczości. Tylko to rozmycie…
Nawet stosunkowo zwykły motyw robi się… romantyczny?

Niesamowite tło. Wystarczy na pierwszym palnie coś umieścić. Niekoniecznie dłoń.
Tam gdzie nastawicie ostrość – będzie ostro nawet na f/1,4 – mi troszkę zjechała na bok. Tylko cały czas podziwiam rozmycia.
Przegięcie? Tak. No i co z tego;-) To tylko przykład.
Może być też zwyczajnie. Tylko po co?
Rozmycia są po prostu smakowite. A co jeśli zamiast krzaczków mielibyście piękną modelkę?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *