Voigtlander Nokton 21 mm f/1,4 M

Voigtlander Nokton 21 mm f/1,4 M

To obiektyw, który zbudowany jest perfekcyjnie.To nic nowego w całkowicie metalowych konstrukcjach tej marki jednak za jego budową stoi bardzo poważny technologiczny problem. To co było proste w stworzeniu tego obiektywu dla korpusów Sony stało się problematyczne w przypadku obiektywu do systemu Leica M. Mały otwór bagnetowego mocowania w kamerach Leica M utrudnia osadzenie jasnego, a więc ciężkiego i dużego korpusu obiektywu. Duża osłona przeciwsłoneczna z wersji dla Sony utrudniałaby celowanie i ostrzenie w dalmierzowym korpusie z Niemiec. Jednak inżynierowie postanowili ofiarować fanom marki Leica jak i innych bezlusterkowców możliwość korzystania z tego świetnego obiektywu. Nie wiem czy aby ten trend nie staje się ważniejszy w ostatnim czasie. Większość bezlusterkowców dysponuje przejściówkami na system Leica M. To niesamowite poszerzenie oferty obiektywów dla prawie każdego. 

Trzeba było wyobraźni aby ten świetnie skorygowany obiektyw umieścić w obudowie akceptowalnej dla systemu mocowania M. 

Taki – porównywalny obiektyw z tym mocowaniem już istnieje. To Summilux-M 21 mm f/1,4. Waga 580 gram, długość bez osłony przeciwsłonecznej 66 mm. 10 soczewek w 8 grupach. Nokton waży 480 gram chociaż ma bardziej skomplikowaną budowę optyczną – 13 soczewek w 11 grupach. Długość 69,7 mm. Na tym nie koniec różnic. Obiektyw Leica ma dwie soczewki jednostronnie asferyczne tymczasem Nokton dwie soczewki obustronnie asferyczne. Nokton ma trzy soczewki ze szkła o anormalnej dyspersji (to standard dla obiektywów Leica i tym na ogół się nie chwali). Co ciekawe Nokton ma 12 lamelek przysłony a Summilux 9 lamelek. Nokton ostrzy od odległości 0,5 metra a Summilux od 70 centymetrów. Obydwa obiektywy mają średnicę 69,5 mm. Staram się o tym na ogół nie pisać ale… Summilux kosztuje 33 500 zł ponieważ to ultrajasny, skorygowany obiektyw o ogniskowej 21 mm co jest niezwykłym zestawieniem cech plasującym ten obiektyw w ekosystemie Leica na bardzo wysokiej pozycji. Nokton tymczasem śmiało rywalizuje z Summiluxem oferując tą samą ogniskową i jasność i budowany jest w wersjach do Sony i Leica M. Słowem jest ciekawie. Te obiektywy oferują totalnie wyśrubowaną jakość od brzegu do brzegu matrycy FF przy stosunkowo niewielkich gabarytach. Niewielkich? No tak ponieważ obiektywy te mają „konkurencję” w postaci szkła Sigma Art 20 mm f/1,4. Skąd te wyzłośliwione cudzysłowy? Ano Sigma waży 2 razy tyle (980 gram), jest dwa razy dłuższa osiągając 129,75 mm długości i 90,0 mm średnicy. Zbudowana jest z 15 elementów w 11 grupach i ostrzy od 27 cm.

W tym momencie odsyłam do testu tego Noktona z mocowaniem Sony E. przeczytajcie, ponieważ wszystkie informacje tam zawarte są aktualne.

Poczytaliście? No to teraz kilka słów o wersji z mocowaniem M. Ta sama bezwzględna ostrość. Ta sama plastyka. Ten sam aksamit rozmyć. Brak dystorsji – ten sam. Te same możliwości związane z pracą szerokim kącie z małą głębią ostrości. Jednak istnieje jeszcze jeden ważny aspekt. Obiektyw wygląda nieco inaczej. Nie jest podłużnym tubusem dopasowanym do średnicy mocowania Sony E. Mamy tu takie przewężenie przy bagnecie jak w szkle Nokton 50 mm f/1, co fajnie wygląda z korpusem Leica M. Obiektyw świetnie spisze się z korpusem Panasonic, Nikon Z czy Canon R a nawet Sony. W sumie wolałbym wersję z mocowaniem Leica M do kamery Sony. Bardziej uniwersalna. Łatwiejsza w sprzedaży. No i ładniejsza. Tu dochodzimy do ważnego elementu. Osłony przeciwsłonecznej. To nie tulipan tylko nowocześnie zbudowana osłona przeciwsłoneczna do dalmierza. Jest płasko zakończona i mocowana bagnetowo. Świetnie tłumi odblaski, których w tym szkle jest ciężko doświadczyć. Jeśli w polu obrazowym znajdzie się słońce lub inny, mocny punkt świetlny – otrzymamy piękną wieloramienną gwiazdkę. 

Można by tak długo – jednak wszystko opisałem już wcześniej. Na koniec deser, który posmakuje zwłaszcza posiadaczom średnioformatowych korpusów GFX. To bardzo dziwne. Tylna soczewka dosyć głęboko wsuwa się w głąb korpusu M. Na tyle głęboko, że tylko wariat mógłby pomyśleć o tym aby tak wsunięta w głąb soczewka emitowała obraz na całe pole matrycy Małego Średniego Formatu. Naprawdę trzeba łączyć w sobie naiwność dziecka i optymizm wariata aby spróbować. Absurd! 

Dlatego też spróbowałem i okazało się, że 21 mm o świetle f/1,4 możemy użyć w korpusach GFX. Jest winietowanie na brzegach ale przy włączonych proporcjach obrazu 16:9 jego ilość jest znikoma. Jest ostrość i szczegółowość wynikająca w jednej połowie z jakości rewelacyjnej optyki a w drugiej połowie z jakości średnioformatowej matrycy. Winieta jest czymś naturalnym. Ustępuje po przymknięciu do f/8. To trochę niesamowite – zwłaszcza jeśli zdecydujemy się fotografować na otwartej przysłonie z małą głębią, która na średnim formacie jest jeszcze mniejsza. Do tego ten kąt widzenia! Dla GFX to szkło o ogniskowej 16 mm i świetle f/1,4. Oczywiście musimy pamiętać o winietowaniu i postprodukcji. oczywiście ten obiektyw „nie podskoczy” jakością obrazu do poziomu Fujinon 23 mm f/4 ale…. Ale wykreuje oniryczne obrazy z minimalną głębią w średnim formacie i plastyką po prostu nie dającą się porównać do niczego co znamy. To, że Nokton 21 mm f/1,4 stał się dostępny w wersji z mocowaniem M jest wspaniałą wiadomością. Jeśli szukasz bardzo dobrego szkła o tej ogniskowej i chcesz niespotykanych efektów to już znalazłeś!

Większość fotografii powstało na korpusie Fujifilm GFX. Winietowanie, które widzicie znika zupełnie na pełnej klatce bezlusterkowców FF. Są to pliki jpg i zrzuty ekranowe.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *