Voigtländer dla Ciebie?


Postanowiłem zadać to pytanie nieco przewrotnie, ponieważ ilość zapytań o obiektywy Voigtländera rośnie i nie znajduję czasu na odpowiedzi. Dodam, że to nie pytania szczegółowe, zadawane przez znawców, którzy używają tych obiektywów i rozkliniają czy np. nie kupić innej wersji lub innego mocowania. Jaki jest ten a ten obiektyw w praktyce? Jak ma się renderowany obraz z Noktona jakiegoś do obrazu z Noktona jakiegoś tam…. Na takie pytania odpowiadam chętnie – ciesząc się, że podejmuję dialog z kimś z kim łatwo się porozumieć. Używający Voigtländerów to ludzie poszukujący progresu w swej twórczości. Byli na tyle niespokojni, że zadali sobie trud wyjścia poza ogólnodostępne rozwiązania, często rezygnując świadomie z automatycznego nastawiania ostrości, aby w zamian otrzymać zupełnie co innego;-) Niestety tego „czegoś” nie znają Ci, którzy jeszcze nie spróbowali… Jak zatem pomóc tym, którzy pytają czy i w ogóle, po co i dlaczego? 

Zacznę nieco dziwnie. Jeśli słyszeliście o tych obiektywach, bo jak często piszecie ma jakiś z nich kolega i robi świetne zdjęcia to już Was wzięło. To tylko kwestia czasu kiedy sięgnięcie po te obiektywy. Tak naprawdę już przepadliście. Na drodze przez labirynt fotograficznego sprzętu, który jest dostępny na rynku pojawiły się drzwi obiecujące bardzo wiele. Jeszcze nie wiecie co możecie zyskać i ja w tym właśnie postaram się pomóc.

Heliar Hyper-Wide 10 f/5,6. Szalony kąt widzenia bez dystorsji. 10 mm dla pełnej klatki o wielkości zwykłego standardu. Trzeba się go nauczyć ale potem… Poezja i nieznane światy.

Przede wszystkim pamiętajcie, że obiektywy Voigtländer powstają w firmie Cosina, jednym z najbardziej zaawansowanych technologicznie producentów sprzętu optycznego na świecie. Firmie, która powstawała w latach pięćdziesiątych XX wieku, aby zaspokoić w Japonii zapotrzebowanie na wysokiej jakości optykę. Produkowała szkła marek największych producentów. Obecnie jest jedyną firmą, której Zeiss powierzył produkcję szkieł z manualnym nastawianiem ostrości. Najlepszych swych szkieł! Tu powstają Otusy, Milvusy i obiektywy serii Classic i ZM. Samo nanoszenie warstw T Star będących patentem Zeissa w walce z odblaskami i niższym kontrastem jest na tyle skomplikowanym i obostrzonym technologicznymi uwarunkowaniami procesem, że niewielu producentów mogłoby się pokusić o współpracę w tym zakresie. 

Na tym nie koniec. Cosina jest dostawcą optyki dla przemysłu w tym przemysłu elektronicznego. To nadal nie wszystko.  

Jakość i produkcja własnego szkła optycznego to jedno. Co innego kreowanie swej własnej marki. Cosina i jej zarząd zadecydowali już w ostatnim dwudziestoleciu XX wieku o przejęciu praw do marki Voigtländer. Najstarszej związanej z fotografią marki na świecie. Firma o tej nazwie robiąca sprzęt optyczny istniała już pół wieku przed tym, zanim wynalazek fotografii odmienił świat. To dlatego, że produkowano już sprzęt optyczny (lornetki, astrolabia, lunety) można było pokusić się o produkcję metalowych kamer w czasie, gdy pierwsze drewniane aparaty fotograficzne tworzyły pierwsze naświetlenia w historii. Marka zawsze była przed wszystkimi. Heliar – znakomicie skorygowany obiektyw, wzór do naśladowania przez takie firmy jak Leitz, które powstaną prawie dwadzieścia lat po tym jak Voigtlander sprzedawał Heliara wraz z kamerami! Pierwszy na świecie zoom i to od razu o jasności 2,8! Pierwszy na świecie aparat z automatyką naświetlania. Pierwszy aparat z wbudowaną lampą błyskową. To tylko nieliczne z faktów. Tę ideę innowacyjności przejęła Cosina i stara się ją konsekwentnie wdrażać nie zrażając się tym, że wytyczany kierunek może leżeć daleko poza głównym nurtem. Jakość produktów, doświadczenie w projektowaniu i wysokie standardy technologiczne oddają w nasze ręce takie cacuszka jak Hyper Wide Heliar 10 mm f/5,6, Nokton 40 mm f/1,4 czy najnowszą serię ultrajasnych Noktonów…. Dodam, że ważnym aspektem powstających obiektywów jest poruszanie się inżynierów Cosiny w świecie optyki pozbawionej kompromisów! To najwyższy na świecie poziom rozwoju konstrukcji optycznych. Poziom, który wypełniany jest przez wzajemne inspiracje z takim gigantem jak Leica. Nie przesadzam. APO Summicron 50 mm f/2 i APO Lanthar 50 mm f/2 to tylko najoczywistsze porównanie. W tych projektach bardzo ważną rolę pełnią specjalne gatunki szkła, które Cosina produkuje samodzielnie! Tu nie ma miejsca bezwzględna, korporacyjna księgowość każąca ograniczać np. ilość lamelek przysłony czy zastępować metal tworzywami sztucznymi.

Voigtlander 75 mm f/1,5. Mistrz portretu? Nie tylko. Świetny także jako tele w krajobrazie.

Produkty Cosiny nie mają systemu AF. Zaprojektowane są jako obiektywy manualne. 

Czy dla posiadaczy nowoczesnych kamer z bezbłędnymi systemami AF może to być atrakcyjny wybór? Wydaje się, że nie. A jednak! Każdy kto miał już czas zachwycić się by nie napisać – zachłysnąć obiektywami z AF zwraca uwagę na kilka kwestii. Po pierwsze obserwujemy spadek jakości obrazu wraz z czasem używania obiektywu. Kupujemy nowy obiektyw. Zachwycają nas zdjęcia. Nawet jeśli to był zoom. Jest super. Doskonalimy się w fotografii. Obiektyw znamy świetnie. Mijają – rok, dwa lata i nagle zauważamy, że nasze zdjęcia są gorsze niż na początku. To nie z nami jest coś nie tak. Tania mechanika oparta o tworzywa sztuczne dostaje luzów i całość konstrukcji się decentruje. To pierwsza, najważniejsza wada jaka się ujawnia. Brak centrowania, czyli idealnego ułożenia elementów optycznych w jednej linii powoduje spadki kontrastu i jakości. W przypadku metalowych, w pełni mechanicznych konstrukcji o świetnej mechanice, takie zjawisko nam nie grozi. Obiektyw jest tak samo dobry po kilku latach używania. Zastosowanie mosiądzu jako oprawy grupy soczewek, która ogniskuje i przemieszcza się trąc o ślimacznicę tubusów korpusu obiektywu sprawia, że ścieralność staje się bliska zeru. Tak więc to obiektywy na lata.

Obiektywy, których mechanika jest przystosowana do ostrzenia manualnego w sposób uwzględniający ergonomię korpusu. Przykładowo obiektywy z mocowaniem Leica-M mają dosyć krótką drogę ostrzenia, aby jednym ruchem ćwierć obrotowym przeostrzyć obraz z nieskończoności do minimum. To wszystko idealnie spasowane z minimalnym a jednak wyczuwalnym oporem. Aksamitny ruch pierścienia ostrości pozwala bardzo precyzyjnie ostrzyć co w połączeniu z podglądem powiększonego wycinka obrazu pozwala na zapanowanie nad ostrością w sposób totalny! Można się z manualnego ostrzenia naigrywać, ale każdy komu system AF sprawił psikusa wyostrzając obraz na najbliższy fragment rzęsy wie o czym mowa. 

Nokton Classic 35 mm f/1,4 SC. Obiektyw, który pozwoli Ci stworzyć inną rzeczywistość, gdy tylko go o to poprosisz.

Najnowocześniejsze obliczenia układów optycznych, a nie reaktywacja starych w nowych obudowach. Onegdaj Zeiss wprowadził do bezlusterkowego systemu Sony serię manualnych obiektywów Loxia. Część z nich (21 i 85 mm) były nowymi projektami ale pozostałe (35 i 50 mm) to leciwe konstrukcje. Voigtlander zostawia klasyki najczęściej nadając im nazwy Classic, jednocześnie produkując niesamowicie dobre szkła pokroju Nokton`a 35 mm f/1,2 czy Nokton`a 50 mm f/1,2. Najostrzejszy obiektyw do systemu Sony 7/9 to APO Lanthar 65 mm f/2. Tyle. Ultranowoczesne gatunki szkła, brak oszczędności na surowcach. 12 listkowe przysłony – to wszystko po to aby obraz z obiektywów zachwycał. Inżynierowie Cosiny wiedzą, że obiektywy różni najbardziej spsoób renderowania rzeczywistości a nie ogniskowa. 

No właśnie. Ogniskowa to nie wszystko. Różne obiektywy o tych samych ogniskowych to znak szczególny Voigtländera. Kilka obiektywów 35 mm, kilka 50 mm to o czymś świadczy. Godzinami można rozmawiać o tych szkłach i porównywać zdjęcia z takiego obiektywu jak Nokton Classic 40 mm f/1,4 SC. Wprowadzanie wersji z jedną i wieloma powłokami przeciw odblaskowymi to chwalebny wyjątek dający nam do rąk nieprawdopodobnie wysmakowane konstrukcje, których nadrzędnym celem jest tworzenie oryginalnego obrazu. Jeśli zadowala Was to, że macie obiektyw 50 mm i na tym koniec to znaczy, że jeszcze nie posmakowaliście różnic w obrazie wynikających z budowy optycznej obiektywu. Nokton 50 mm f/1,1 to zupełnie co innego niż Nokton 50 mm f/1,5. Jednocześnie tworzone są serie obiektywów o wspólnym obrazowaniu – tak podobne, że różni je tylko ogniskowa, a obraz wygląda niesamowicie spójnie pod względem rozmyć czy kolorów – jak ma się to w przypadku serii Nokton (21 mm f/1,4 – 35 mm f/1,2 – 40 mm f/1,2 – 50 mm f/1,2 – 75 mm f/1,5). Jeśli już o tej serii wspominamy to wyśrubowane osiągi jakościowe wynikają z tego, że obiektywy te obliczone są dla dużego pola obrazowego pozwalającego pokryć obraz matrycy średnioformatowej GFX! Na pełnej klatce pracują tylko środkiem soczewek.

Nokton 50 mm f/1,5. Jedna z najlepszych pięćdziesiątek świata.

Inżynierowie Cosiny tworzą koncepty tak zaawansowane, że ich nie rozumiemy. Trzeba się niektórych obiektywów nauczyć albo je zrozumieć. Zachęcam do lektury testu obiektywu Heliar 50 mm f/3,5, którego nie rozumiałem bo przypomina konstrukcje z pierwszej połowy XX wieku, a daje obraz bez wad optycznych!!!! Tymczasem to Heliar zbudowany z naprzemiennie ułożonych soczewek z różnych gatunków szkła – ot taka lekcja historii fotografii.

Specjalne gatunki szkła między innymi z dodatkiem pierwiastków rzadkich takich jak Lantan były produkowane kiedyś, ale teraz uważa się je za zbyt drogie, tymczasem obiektywy apochromatyczne Voigtländera to nieprawdopodobnej jakości optyka! Jeśli mi nie wierzycie zróbcie przy okazji – jeśli taka się nadarzy (zjazdy Optyczne.pl czy targi Foto-Video w Łodzi) kilka zdjęć APO Lantharem i zrozumiecie co to znaczy ostry obiektyw bez cienia aberracji chromatycznej. Najważniejsze, że te szkła biją na głowę topowe obiektywy do lustrzanek, produkowane w milionach sztuk.

No właśnie – tu też kolejny plus. Obiektywy generujące podobną jakość – czyli produkty firmy Leica powstają w mniejszych seriach ze względu na wyrafinowaną obróbkę i mechanikę. Tymczasem Cosina zachowując podobne standardy zdołała obniżyć koszty produkcji do akceptowalnych przy zachowaniu wyśrubowanej jakości i produkując obiektywy w wielkich seriach. Niektóre szkła są tak dobre, że często na korpusy Leica zakłada się właśnie szkła Voigtländera. Obrazowanie wysokich lotów za mniejszą cenę…. 

Tak. Tu kolejna ważna uwaga. Cosina produkuje szkła z mocowaniem Leica M, M4/3 i Sony E. Produkuje tez przejściówki na systemy Sony M 4/3 i Fujifilm X. Bardzo ciekawym – zyskującym trendem jest zakup do bezlusterkowców – właśnie szkieł z mocowaniem Leica M, które zdaje się być uniwersalnym ponieważ przez przejściówki założycie je i do Panasonica, Canona R, Nikona Z czy nawet Sony (ja wolę obiektywy  z mocowaniem Leica M niż natywne do Sony). 

Zbliżając się do końca tej wstępnej „wyliczanki” cech szkieł Voigtlander muszę wspomnieć, że dzięki swej jasności i wysokiej kulturze obrazowania łączącej wyjątkową ostrość z pięknymi, dodającymi coś od siebie do obrazu zmiękczeniami nadają się one świetnie do filmu. Seria szkieł do systemu M4/3 o jasności 0,95 i ekwiwalencie ogniskowych 21, 35, 50 85 mm jest rewelacją w filmowym świecie miniaturowych czujników, zwłaszcza, że mechanika stoi na najwyższym poziomie. Widziałem wielu użytkowników szkieł Olympus – rozdziawiających usta w podziwie dla obrazów jakie generują te obiektywy.

Nieważne czy obraz ruchomy, czy fotografia. Wzorowa mechanika i ciekawe obrazowanie wykraczające poza to do czego przywykliśmy używając szkieł renomowanych koncernów to nieocenione zalety systemu szkieł Voigtländer. Bez nich nie wyobrażam sobie wysokiej jakości fotografii. W świecie gdzie rządzi ekonomia powstają wybitne dzieła optyki. Ograniczone w swym zasięgu do ogniskowych od 10 do 110 mm, ale wyjątkowe w obrazowaniu. Obecnie obserwujemy powstawania nowych firm na Dalekim Wschodzie ale jakość ich produktów nie dorównuje konstrukcjom takim jak Nokton, Heliar czy Ultron. 

Konkludując – życzę Wam abyście mogli się przekonać – tak jak dziesiątki czytelników tego bloga, którzy gdzieś tam mogli sprawdzić, poczuć, pofotografować i bez pamięci oszaleć na punkcie tych konstrukcji. Szukajcie w sklepach, odwiedzajcie liczne imprezy gdzie Voigtlander się wystawia, kupujcie z drugiej ręki, zaglądajcie do Łodzi – do dystrybutora FoxFoto, aby wziąć do ręki te cacka. Załóżcie je na korpus i przekonajcie się co można uzyskać z nieprzeciętnej jakości, manualnego obiektywu. 

Nokton 21 f/1,4. Tak mała głębia przy takim kącie? Do tego niesamowita kultura aksamitnych rozmyć. To trzeba zrozumieć.

Ile wniesie to do Waszej fotografii? – Nie wiem! Do mojej wniosło ciekawsze obrazowanie, większą kontrolę nad kadrem, ostrzejsze obrazy z możliwością wykonywania dużych powiększeń i system, który się nie starzeje. System, który można stosować nawet z korpusem średnioformatowym (przejściówka Leica M na GFX). Możecie ignorować takie szkła jak Nokton o świetle f/1,2 i ogniskowej 35, 40 czy 50 mm. Możecie nie wierzyć, że APO Lanthary to najostrzejsze szkła do Sony. Możecie nie pokochać Classica 40 mm f/1,4 SC (chociaż nie wierzę, że to możliwe). Nie wszyscy powinni fotografować tymi obiektywami, ale wszyscy, którzy dbają o doskonalenie swojego warsztatu powinni spróbować! Pisze te słowa z dużą pewnością, gdyż wiem jak reagowali Ci którzy spróbowali 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *