Portretówka marzeń Hasselblad 80 mm f/1,9

Staramy się często publikować recenzje obiektywów. To nasz obowiązek, ponieważ to właśnie obiekty wy są najważniejszym narzędziem naszej pracy. Sposób, w jaki przedstawiają widzianą gołym okiem rzeczywistość, uzależniony jest od budowy optycznej, ilości i kształtów lamelek przysłony, elementów sferycznych czy apochromatycznych. U podstaw projektowania każdego obiektywu leży ogólny koncept, który staje się podstawą do obliczeń, a następnie produkcji konkretnej konstrukcji. Dział projektowania stwierdza – konkurencja nie ma jeszcze takiego szkła – więc je zróbmy. Czasami jest inaczej. Konkurencja ma takie szkło, więc zróbmy jeszcze lepsze. Przypomina to nieco wyścig zbrojeń. Obecnie producenci szkieł do APS-C czy nawet pełnej klatki nie boją się atakować niedostępnych bastionów, gdzie siła światła określana jest liczbami mniejszymi od 1. Przysłona 0,95 już nikogo nie dziwi.

Inaczej jest jednak w średnim formacie. Konieczność perfekcyjnego pokrycia większego pola obrazowego wymusza budowę większych obiektywów i większych, a więc bardziej podatnych na błędy produkcji szkieł. Tu trzeba zaznaczyć, ze średni format wciąż dzieli się na ten uznany za „prawdziwy” reprezentowany przez takie konstrukcje jak PhaseOne czy Hassselblad serii H oraz Mały Średni Format budowany w oparciu o matryce wielkości ok. 33 x 44 mm w takich konstrukcjach jak Hasselblad X1D i X1DII, 907X oraz Fujifilm GFX 50S, 50R, 100S i 100. Podczas gdy starsze koncepcyjnie korpusy o pełnym średnim formacie bazują na obiektywach projektowanych dla nich, a więc dla lustrzanek, Mały Średni Format może cieszyć się dobrodziejstwem używania nowoczesnych konstrukcji opracowywanych dla bezlusterkowców, które nie muszą w swej konstrukcji przedłużać sztucznie ogniska, aby wyminąć komorę lustra.

Najjaśniejszym obecnie obiektywem do Małego Średnio Formatu jest szkło Mitakon 64 mm f/1,4 z mocowaniem GFX, a jeśli się postaramy, to możemy nabyć Mitakona 85 mm f/1,2 z tym samym mocowaniem. Najjaśniejszym szkłem oryginalnym czyli takim, które wspiera automatykę aparatu i system AF jest obiektyw Fujinon 80 mm f/1,7 do systemu GFX. To stosunkowo nowy produkt.

Są oczywiście – o tym pisaliśmy już niejednokrotnie – obiektywy pełnoklatkowe takie jak chociażby: Nokton 50 mm f/1,2, Nokton 50 mm f/1,5, Nokton 35 mm f/1,2, Nokton 75 mm f/1,5 oraz Nokton 21 mm f/1,4 ona ze swym pełnym otworem przysłony i 12 listkową konstrukcją oferują nieprawdopodobną plastykę – dając w średnim formacie namiastkę tego, co daje Nokton Classic 40 mm f/1,4 w pełnej klatce. Efemeryczna głębia połączona z dobrym kontrastem i pewną dozą optycznych niedoskonałości wydobywających się w pracy pod światło potrafią dać niesamowite kadry.

To jednak nie jest rozwiązanie dla wszystkich. Ci, którzy pracują w średnim formacie profesjonalnie i oczekują wspaniałych rozdzielczości i idealnego obrazowania muszą polegać na szkłach systemowych. Nim pojawił się Fujinon 80 mm f/1,7 najjaśniejszym obiektywem systemowym był obiektyw Hasselblad 80 mm f/1,9. Potężne szkło, zarówno pod względem jakości obrazu, jak i budowy mechanicznej. Dla wszystkich użytkowników systemu X Hasselblada jest to obiektyw marzeń. Ostrość użytkowa od w pełni otwartej przysłony sprawia, że to świetny obiektyw portretowy, ale dzięki ogniskowej 63 mm nadaje się do szerszej gamy zastosowań, tym nawet krajobrazu.

Swymi osiągami daje on ekwiwalent obiektywu 63 mm o świetle f/1,5 dla pełnej klatki. Ta ogniskowa jest jedną z ciekawszych, ponieważ nieco bardziej zawęża obraz niż czasami zbyt mało efektowne 50 mm. Nie jest też w pełni tele obiektywem i nie zacieśnia perspektywy, dając stosunkowo duże możliwości w profesjonalnych zastosowaniach, gdzie liczy się nieco większa głębia ostrości (nawet przy otwartej przysłonie).

Budowa optyczna to 14 elementów w 9 grupach! Bardzo płynny mechanizm silnika AF i wbudowana migawka centralna w połączeniu z wysokimi rozdzielczościami sprawiają, że dosyć duża inwestycja, jaką jest zakup obiektywu za ponad 20 000 złotych, kończy się posiadaniem obiektywu o rewelacyjnych właściwościach.
Waga 1044 g przy długości 112 mm i średnicy 84 mm oraz spora część soczewek rozłożonych na całej długości korpusu obiektywu powodują, że wyraźnie go „czujemy” na korpusie. Zakres przysłon od f/1,9 do f/32 to standard dla średniego formatu. Średnica futra 77 mm.

Analiza zdjęć z tego szkła pozwala stwierdzić, że jak zwykle rzetelne pomiary zaprezentowane przez firmę Hasselblad nie odbiegają od prawdy. Przymykanie przysłony niewiele zmienia, a obrazy najbardziej atrakcyjne uzyskujemy już od f/1,9. Należy dodać, że ogniskowa wynosi tak naprawdę 80,5 mm. Minimalna odległość ostrzenia to 70 cm, co w połączeniu z matrycą MSF daje duże możliwości eksploracji kadru np. W portrecie.

Obiektyw jest bardzo masywny. Ciężki jak na swój rozmiar. Jakość wykonania wzorowa jak w przypadku wszystkich obiektywów Hasselblad X. Na korpusie mamy tylko jeden pierścień gumowany ostrości. Całość to solidny metal bez odrobiny luzu w spasowaniu elementów. Precyzyjny bagnet dba o centrowanie konstrukcji wobec matrycy – to po prostu w pełni profesjonalne szkło. Warto dodać, że praca z aparatem 907X jest nieco trudniejsza ze względu na masę tego obiektywu w stosunku do wyposażonego w wielki grup modelu X1D, na którym masa obiektywu nie robi wrażenia. Fotografowanie takim zestawem, nawet przez cały dzień nie stanowi problemu. Jakość zdjęć zadziwia. Jeśli macie Hasselblada serii X możecie bez zahamowań zbierać na to szkło, ponieważ efekty uzyskiwane dzięki niemu potrafią zaskakiwać i to nie tylko w portrecie, ale także, a może przede wszystkim w zdjęciach z większego dystansu i w szerszych planach. Sięgamy wówczas do dającej efekt użycia wielkiego formatu małej głębi zarezerwowanej wcześniej w średnim formacie dla takich kultowych szkieł jak Schneider-Kreuznach 180 mm f/2,8, Pentax 105 mm f/2,8, Planar FE 110 mm f/2 czy Mamiya 645 80 mm f/1,9… Zobaczcie zresztą sami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *