Laowa 9mm f/5.6 FF RL DO LEICA M

Firmy optyczne, które weszły na rynek w ostatnim dziesięcioleciu, podchodzą do projektowania konstrukcji optycznych bez kompleksów. Śmiało sięgają po rozwiązania, które klasycznym optykom w ogóle nie przyszłyby do głowy. Myślę, że optycy starej daty, wykształceni w oparciu o zasady nakreślone jeszcze przez XIX wieczny system edukacji, który to dominował tak naprawdę w XX wieku, zdawali sobie sprawę z rozlicznych ograniczeń praw fizyki. Nie dość tego. Na te czysto teoretyczne podwaliny, nakładali jeszcze możliwości przemysłu optycznego i parku maszynowego. Okazywało się, że wiele wielkich firm produkujących obiektywy produkowała konstrukcje szerokokątne kończące się na 14 mm. Wszystko, co poniżej musiało być obarczone zniekształceniami i potężnymi załamaniami dystorsji prowadzącymi do perspektywy rybiego oka. Pierwszą firmą, która ten schemat przełamała była Cosina, która stworzyła Hyper Wide Heliara 10 mm f/5,6. Potem było już łatwo. Obecnie ogniskowe z przedziału 10-12 mm zawitały na stałe do oferty wielu firm.

Trzeba jednak przyznać, że 9 mm to próba bicia światowego rekordu. Optykom z Venus Optics to się udało. Obliczyli rektalinearną dziewiątkę i skierowali ją do produkcji. Już widzę jak chiński imiennik naszego popularnego Janusza czy Marcina, odpowiadający za park maszynowy i obróbkę soczewek, dostaje ten projekt na maila i pierwsze co robi, to sięga po telefon i oddzwania do chińskiego Heńka czy Romka, pytając – Serio?

Wątpliwości nie musiały się koniecznie brać z ekstremalnej ogniskowej. Projekt ten to zaplanowany bez kompleksów zamach na wszystkie „świętości” starej szkoły projektowania. Zamach, który jest możliwy dopiero teraz w erze kamer pozbawionych lustra. To właśnie ta rewolucja otwarła drzwi tak szalonym rozwiązaniom, usuwając nikomu już niepotrzebną komorę lustra, co pozwoliło na dramatyczną zmianę odległości od matrycy do krawędzi bagnetu. Wcześniej było to możliwe tylko dla kamer dalmierzowych i wielkoformatowych.

Obiektyw ten nie jest zbudowany o dziwo jako Biogono – podobna konstrukcja w miarę symetryczna jak ultraszerokie Voigtlaendery przeznaczone przecież do dalmierz owych kamer Bessa i Leica M. Mamy tu zupełnie niepodobny do niczego układ typowo szerokokątny. Jak to się udało osiągnąć – nie wiem. Jednak się udało. Co więcej, konstrukcja mechaniczna uwzględnia specyfikę dalmierzowych kamer Leica i ma na skali odległości punkt „zerowy”, czyli oznaczenie początku pracy z dalmierzem – 0,7 m. Ta odległość jednak znajduje się jednak „po drodze” od 12 cm do nieskończoności, ponieważ obiektyw ostrzy od 12 cm. Aby pozbawić Was wątpliwości, warto dodać, że owe 12 cm mierzone jest od płaszczyzny matrycy – co daje realne 3-4 cm od przedniej soczewki. Wraz z szerokim kątem, jaki mamy tu dyspozycji, możemy próbować sięgnąć po obrazy do tej pory nieosiągalne. Laowa ma przecież w swej ofercie szerokokątne obiektywy makro – więc lekcję ostrzenia od najmniejszych odległości mają już odrobioną. Problem jedynie w tym, że przy używaniu wersji dla innych bezlusterkowców widzimy obraz z matrycy i nie będziemy mieć problemu z kadrowaniem. W kamerach Leica M musimy uważać i także dosyć często używać trybu podglądu na żywo, ponieważ celowanie celownikiem dalmierzowym nie ma sensu i to z dwóch powodów. Po pierwsze celownik nie obejmuje takiego pola widzenia, po drugie milimetrowe przesunięcie aparatu skutkuje bardzo dużym przesunięciem elementów w kadrze. To specyfika pracy tych obiektywów, które oferują więcej niż 120 stopni kąta widzenia. Tu mamy 135 stopni! Powtórzę jak mantrę – bez dystorsji.

Obiektyw o takiej ogniskowej przeznaczony dla pełnej klatki i to bez dystorsji oszałamia perspektywą, którą tworzy. To wręcz niebywałe doświadczenie. Z nudnej rzeczywistości potrafi stworzyć ciekawy obraz. W architekturze pozwala na zapomnienie o „walących” się budynkach. We wnętrzach pokazuje, że ciasne pomieszczenia nie istnieją, a te naprawdę duże oddaje w całej okazałości, na jednej klatce. Nasz mózg musi jedynie przyzwyczaić się do jego specyfiki. Tego trzeba się nauczyć, ale ta nauka nie jest nudna. Każde zapięcie takiego szkła na korpus oferuje cały wachlarz wrażeń. Z każdej sesji przynosicie mnóstwo ciekawych zdjęć. Wasi widzowie nie są przyzwyczajeni do takiego oglądania świata – spodziewajcie się pochwał. Pamiętajcie, że tego typu obiektywy pociągają za sobą zniekształcenia wynikające z kąta widzenia. Nie dystorsję, bo ta nie istnieje, lecz zwykłe rozciągnięcie elementów znajdujących się na krawędzi. Po kilku dniach fotografowania, z tej wady przechodzimy do stosowania jej jako środka wyrazu.

Teraz kilka słów o samym obiektywie. To bardzo niewielkie szkło. Jego długość wynosi 66 mm a średnica to 62,4 mm. Waga 350 gram – tak to ewidentnie dużo, jak na tak mały obiektyw. Jest zwarty mechanicznie. Jego budowa to 14 elementów w 10 grupach. W układzie optycznym mamy 2 elementy asferyczne i dwa elementy o niskiej dyspersji. Jeden element to szkło o ultra wysokiej refrakcji. Jasność f/5,6 typowa dla takich konstrukcji. Przysłona pięcio listkowa pracuje do f/22. Obiektyw produkowany jest w wersji z bagnetem Sony FE, Nikon Z, Leica L i jako najbardziej uniwersalnym Leica M. Uniwersalnym, ponieważ przez przejściówki jesteśmy w stanie użyć go na dowolnym bezlusterkowcu. Może być w wersji srebrnej lub czarnej. Do redakcji trafiła wersja czarna, oznaczona, jak większość obiektywów Laowa metalicznym, niebieskim pierścieniem. Obiektyw posiada wbudowaną osłonę przeciwsłoneczną i nakładaną metalową osłonę przednią. Można używać wraz z nim magnetyczny holder do filtrów prostokątnych 100 mm.

Mechanicznie obiektyw zbudowany jest bardzo dobrze. Nie posiada luzów, a pierścień ostrzenia pracuje z odpowiednim oporem. Obiektyw sprzedawany jest w bardzo gustownym opakowaniu, które stało się znakiem firmowym Laowy.

Obiektyw świetnie komponuje się z bezlusterkowcami różnych marek. Na Sony wygląda fenomenalnie na Nikonie czy Panasonicu także. Ładnie leży na korpusie Leica L i M, chociaż niebieski pierścień zbyt kontrastuje z czerwonym logo. Za to, jeśli mamy korpus srebrny i srebrny obiektyw lub czarny korpus i czarny obiektyw wszystko wygląda świetnie.

Testowaliśmy obiektyw w wersji z mocowaniem Leica M na korpusie M 10 R. Duża rozdzielczość czterdziestomilionowej matrycy pokazała, że obiektyw potrafi dać naprawdę ostre obrazy oczywiście adekwatne do tej ogniskowej. To warto podkreślić, że jeśli mieliście do czynienia z czternastkami czy szesnastkami do lustrzanek, które falowały na brzegu kadru i dawały duże spadki rozdzielczości to obraz z tej konstrukcji podobnie jak z Voigtlandera 10 czy 12 mm zaskoczy Was brakiem dystorsji i ostrością.

Nie ma róży bez kolców. Trzeba jednak uważać na kilka kwestii, co jest związane z budową tak szerokich szkieł, a nie tego konkretnego obiektywu. Szalona głębia ostrości powoduje, że zabrudzenia matrycy czy przedniej soczewki są bardzo widoczne i musimy dbać o czystość. Z jednej strony nie musimy specjalnie ostrzyć, bo duża głębia sprawia, że możemy polegać na hiperfokalnej, a z drugiej strony nie jest tak różowo i lepiej próbować złapać ostrość – zwłaszcza jeśli główny obiekt znajduje się w odległości do 3 metrów. O najbliższych dystansach nie wspominam, tu trzeba ostrzyć zdecydowanie. Obiektywy tego typu gromadzą światło z szerokiego pola widzenia, co często oszukuje światłomierz, który uważa, że jest dobrze, gdy tymczasem światła jest zbyt mało. Fotografie sprawiają wrażenie nieco zbyt ciemnych, przybrudzonych. Musimy często wprowadzać korektę ekspozycji na plus i prześwietlać o 0,5 – 07 EV w stosunku do wskazań światłomierza. Przy takiej ogniskowej nawet bez stabilizacji możemy pracować na 1/15 sekundy więc światło f/5,6 nie przeszkadza aż tak bardzo. Jednak jeśli nie robimy reportażu a obiekty nieruchome, jak krajobrazy, architekturę czy wnętrza to powinniśmy myśleć o statywie i przymknięciu do f/8. Statyw pozwoli nam zadbać o idealne kadrowanie, gdzie każdy milimetr ruchu kamery przełoży nie na dużą zmianę kadru – powinniśmy być czujni.

Jeżeli dużo podróżujecie, uprawiacie reportaż, fotografujecie wnętrza, krajobrazy, architekturę to jest to wymarzone narzędzie do poszerzenia świato(p)oglądu.



Przedstawione poniżej fotografie wykonane zostały aparatem Leica M 10R.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *