CAMBO ACTUS – FOTOGRAFIA TOTALNA! CZ.II

Opis systemu Cambo Actus był łatwym zadaniem ale opisanie jego możliwości…..

Jeśli nie czytaliście I części artykułu zapraszam do I części artykułu – opisu całego systemu Cambo Actus, który znajdziecie tutaj.

Opis to jedno ale fotografowanie…. Tu jest trudniej z opisem, gdyż wrażenia są niesamowite. Przyznam, że ów cud inżynierii wprawił mnie w stan głębokiego upojenia techniką fotograficzną. Stał się dla mnie kluczem do drzwi, które prowadzą do Prawdziwej Fotografii.

Korpus krótki, długa szyna, miech standardowy, makro (przedłużony) i miech do dużych ścianek cyfrowych oraz opakowania różnych mocowań korpusów i obiektywów.

Nnnooo .. nie wiem…. Nie wiem jak mam opisać moje wrażenia. Każde ze zdań, które przychodzi mi do głowy, nawet te najbardziej pompatyczne i nadmuchane i tak nie odzwierciedlają mocy jaka tkwi w tym urządzeniu. Każdy dzień, każde zaprzągnięcie Actusa do pracy wywoływało u mnie falę sprzecznych emocji i co najgorsze pokazywało mi jak niewiele wiem o prawach fizyki rządzących powstawaniem obrazu. 

Cambo Actus z podpiętym aparatem Fujifilm GFX 50R i obiektywem powiększalnikowym Rodenstock Rodagon 60 mm f/4.

Taaak…. W świecie normalnej fotografii te prawa są zamrożone przez sztywne tubusy obiektywów i scentrowanych soczewek. Owszem jedyne co zdaje się wymykać to sferyczna głębia ostrości, która bynajmniej nie zawsze chce być równoległą do matrycy płaszczyzną o pewnej grubości. W Cambo Actus także startujemy z takich założeń acz mamy możliwość zastosowania dowolnej optyki i dowolnego (niemal) korpusu. Jeśli już zmontujemy zestaw….. Sięgamy do pokręteł pokłonów, przesuwów, obrotów i…..  Oooo taaaak!!!!! Nagle na ekranie naszego cyfrowego korpusu świat zdaje się żyć własnym życiem. Dodam, że jest to życie, którego nie jesteśmy w stanie poznać w ciągu tygodnia czy dwóch. 

Cambo Actus z korpusem GFX 50R i obiektywem Mamiya Sekor 45 mm f/2,8 do systemu Mamiya 645.

Nie przesadzam ze stwierdzeniem, że każde użycie Actusa pozwala poznać takie metody obrazowania, że w naszej – jak się okazało – zastanej, zgnuśniałej i prymitywnej fotograficznej, ostatecznie dwuwymiarowej przestrzeni rysują się zupełnie nieoczekiwane możliwości. To jest tak mocne wrażenie, że po dwóch, trzech tygodniach obcowania z Actusem – ostatecznie zrezygnowałem z testowania. Zacząłem etap odkładania środków w celu zakupienia Actusa w wersji GFX. Przestałem się silić na szukanie obiektów, które pokażą Wam ogrom możliwości. Myślę, że można by złożyć 365 stronicowy album i napisać 1000 stronicowe dzieło o fotografowaniu Actusem, a i tak nie dało by to wyobrażenia tego do czego można by go zaprząc.

Cambo Actus z długą szyną i miechem w wersji makro. Tutaj z obiektywem Schneider-Kreuznach Digitar 90 mm f/4,5 MC.

Ogólnie – w mega uproszczeniu możemy przyjąć, że dzięki pokłonom i przesuwom konstrukcji, która umożliwia podpinanie dowolnej optyki i dowolnego co ma wielkie znaczenie – cyfrowego korpusu – możemy uzyskać kilka wstępnych możliwości obrazowania. Te zaś po ich poznaniu, doprowadzą do wykreowania w Waszych głowach, następnych projektów jeszcze bardziej zgłębiających możliwości Actusa. Z Actusem w torbie czy walizce i tuzinem obiektywów moglibyście być zesłani na bezludną wyspę i po roku mielibyście wrażenie, że minął zaledwie tydzień. Cambo stworzyło machinę do gubienia czasu. Każde osadzenie szyny Actusa na statywie zaczynało u mnie proces powstawania zdjęcia, a właściwie zaczynało niekończący się festiwal możliwości i spektakularnych efektów.  Dlatego właśnie muszę Actusa kupić! Testowanie tego sprzętu nie pozwala na zaangażowanie go do prawdziwej pracy. Należy się go nauczyć. Nauczyć jednak nie tak jak obsługi kamery. To będzie proste. Nauczyć się tego jakie światy obrazowania można będzie nim eksplorować.

System, z krótką szyną, bez założonego magnetycznie miecha z obiektywem Schneider-Kreuznach Digitar 90 mm f/4,5 MC.

U mnie wyglądało to tak.

Najpierw korekta perspektywy. Potem odkrycie większego pola obrazowania w postaci przesuwu korpusu z matrycą. Potem wynikające z tego możliwości zwiększania rozdzielczości i budowania gigantycznych plików o mega jakości. Potem makro z nieprawdopodobną szczegółowością i bez ograniczeń powiększenia. Potem makro z pokłonem i przesuwem. Następnie praca z głębią ostrości. I tu już się poddałem. Serio. Dotarłem do momentu, w którym okazało się, że wszystko…. WSZYSTKO jest możliwe i tak naprawdę zależy tylko od moich umiejętności, a więc i od poznania Actusa. To właśnie był moment, kiedy zapadła  decyzja o kupnie. Dopiero wówczas – jeszcze mgliście zaczęły mi nie jawić możliwości wykorzystania  Actusa w twórczej pracy.

Korpus Cambo Actus bez płytki przedniej i tylnej – maleństwo!

Każdy z Was może sobie wyobrazić korekcję perspektywy – wysokie wieżowce, których ściany są równoległe itd. Każdy może wyobrazić sobie makro z korekcją perspektywy i głębią ostrości ogarniającą całe pole obrazowe – do czego zdecydowanie nie jesteśmy w stanie przywyknąć. Jednak ułożenie głębi ostrości jako linii biegnącej przez kadr w dowolnym kierunku np. ukośnie? Nawet jeżeli uważacie, że potraficie to sobie wyobrazić to jednak uwierzcie mi, że nie potraficie. Ja byłem zadziwiony tym efektem. Jego ograniczone wersje zna ten, kto używał obiektywów TS-E i pochodnych ale to co potrafi Cambo Actus daleko wykracza poza nasze pojmowanie zasad optyki i fotografii. Oczywiście tylko wówczas gdy zapniemy z przodu wielkoformatowy obiektyw, kryjący dowolny przesuw i pokłon. W tych pięknych czasach takie obiektywy kosztują nawet już 1000 zł, a dają nieprawdopodobne możliwości. W praktyce wygląda to tak – podpinamy korpus FF i np. obiektyw systemu Mamiya 645 kupiony za 650 zł. Pole obrazowe duże – możecie działać. Zapinacie średnioformatowego GFX-a i taki sam obiektyw albo obiektyw wielkoformatowy albo nawet obiektyw powiększalnikowy i działacie. Wydatek na same przejściówki jest już niewielki – mając Actusa możecie myśleć perspektywicznie, powoli z umiarem. Poznawać go i doposażać. Zakupienie przedłużonego miecha makro pozwala z odpowiednim obiektywem osiągać niebotyczne powiększenia ale co ważniejsze możecie pokusić się jeszcze o korektę perspektywy i rozkład głębi ostrości.

Cambo Actus z korpusem Sony A7R i obiektywem Mamiya Sekor 80 mm f/4 Macro.

Przez czas testowania Cambo Actusa poznałem jego moc w 5%. Może 10% ale to już maks. Nie żartuję. Wszędzie tam gdzie chcemy sięgać po prawdziwie profesjonalne efekty Actus może okazać się nieoceniony. Postęp, który dokonywał się w ciągu ostatnich lat zmierzał do miniaturyzacji korpusów i maksymalizacji matryc. Konstrukcie kamer miechowych, wielkoformatowych, które były absolutnym topem w czasach fotografii analogowej zdawały się nie mieć sensu. Tak dużych matryc po prostu nie ma (jeszcze). Jednak wprowadzenie kamery z pochyłami, która może obsłużyć i matrycę M4/3 i APS-C i FF i Mały Średni Format i pełną średnioformatową z Phase One czy Hasselblad to już ewolucja w stronę nieprawdopodobnych obrazowań. 

Nasuwa mi się na koniec pewna refleksja. Otóż Cambo Actus to tylko substytut kamery wielkoformatowej gdzie na ogół mamy jeszcze możliwość pochyłu i dowolnych obrotów tylnego członu. Hmmm. Rozumiecie?! Zdałem sobie sprawę, ze z odpowiednio dobranym szkłem Cambo Actus pokazał lśniące i ostre pazury. Co można by osiągnąć z prawdziwym Cambo, Linhofem, Sinarem i średnioformatową ścianką cyfrową? Co można by stworzyć gdybyśmy zapięli do takiego aparatu obiektyw taki jak na przykład SCHNEIDER-KREUZNACH Fine Art XXL 550/11 Copal 3, który kryje pole obrazowe o średnicy 90 cm!?

Teraz przeanalizujmy moje niezdarne próby pokazania możliwości Actusa. Pamiętajcie, że pliki można powiększać klikając.Cambo, Schneider, Rodenstock,

Sytuacja 1 – Reprodukcja dzieła sztuki. Tu postarałem się o pokazanie całego obrazu w sytuacji gdy nie można za bardzo zdjąć go ze ściany. Wyrównanie perspektywy to pierwsza sprawa. Druga to ujęcia makro fragmentów obrazu. Obiektyw Mamiya 80 mm f/4 Macro i korpus Fujifilm GFX 50R.

Sytuacja 2 – Martwa natura, produkt. Typowy motyw. Zdjęcie nr 1 i 2 przedstawiają odpowiednio scenę sfotografowaną obiektywem Schneider-Kreuznach Digitar 90 mm f/4,5 przy przysłonie f/5,6 i sztywnym korpusie czyli z ustawieniami na „zero” Cambo Actusa. To samo uzyskalibyśmy fotografując aparatem Fujifilm GFX 50R. Aby zwiększyć głębię trzeba by przymknąć przysłonę i oddalić się dla ujęcia w kadr całej sceny. Efekt widoczny w postaci małej głębi ostrości. Ostrzyłem na napis Voigtlander obiektywu Nokton 21 mm f/1,4. To nie zdjęcie zrobione z fleszem studyjnym – tylko w ciemnym wnętrzu przy świetle zastanym.

No i teraz uruchomienie korpusu Actusa poprzez wykonanie 9 zdjęć z przesuwami. Z tego samego ustawienia statywu! Środkowy kadr ten sam a kolejne to przesunięcie matrycy w lewo w prawo następnie seria trzech zdjęć z przesunięciem górnym i seria trzech z przesunięciem dolnym. Matryca GFX 50R ułożona w poziomie. Dodatkowo pokusiłem się o zmianę nachylenia płaszczyzny głębi ostrości tak aby zwiększyć głębię ostrości. Zamiast pliku tego co powyżej – czyli standardu z 50 mega pikselowej matrycy GFX 50R otrzymałem obraz o rozmiarach 14937×6464 piksele czyli 96 mega pikseli ale ze znacznie większym polem obrazowym o zupełnie inną głębią ostrości. Dodam, że to tylko pliki jpg z aparatu.

Sytuacja 3. Widoczek tylko z przesunięciem matrycy. Obiektyw Schneider-Kreuznach Digitar 90 mm f/4,5 przy przysłonie f/8. Kilka słów wyjaśnienia. To zwykły młody las. Zupełnie nie warty sfotografowania. Mała leśna przecinka. Średnica pni drzew na pierwszym planie to około 15 cm. Na powiększeniach widać poruszenia spowodowane wiatrem. Jednak powiększanie tego widoczku pozwala liczyć szpilki na gałązkach drzew oddalonych o kilkanaście metrów. To zwykłe, ziarniste jpg z aparaty zmontowane z 9 ekspozycji po przesunięciu matrycy GFX. To przykład fotografowania z większej odległości. Mnie fascynuje to, że kadr pozwala na dowolne przyglądanie się zarejestrowanym szczegółom. Co byłoby gdybyśmy użyli tylnej ścianki średniego formatu Phase One lub korpusu GFX 100?

Sytuacja 4. Odległość 3 metry. Detal. Widać poruszenia wywołane wiatrem. Obiektyw Mamiya Sekor 80 mm f/4 macro. Przysłona f/5,6. Korpus GFX 50R – przesunięcie w poziomie – 3 ujęcia zmontowane automatycznie (jak i poprzednie) w programie Affinity Photo. Pliki jpg.

Sytuacja 5. Makro w kompozycji „Corona Wirus” 😉 Tak naprawdę pierścionek – piszę o tym aby uzmysłowić sobie szacunkową wielkość obiektu. Obiektyw powiększalnikowy Rodagon 60 mm f/4 i zastosowanie długiego miecha z minimalnym pokłonem dla lepszej kontroli głębi ostrości. Kompozycja z trzech ujęć ale liczy się tylko ten główny pierścień. 

Na koniec deser. Ustawiłem aparat na podwyższeniu aby sprawdzić co jeśli zechcę pobawić się głębią ostrości z przesuwem osi i pokłonami. Przysłona w pełni otwarta. Obiektyw Schneider-Kreuznach Digitar 90 mm f/4,5. Zwykłe jpg. Odjechałem. Zwątpiłem i ostatecznie zadecydowałem o kupnie ponieważ takie oniryczno-efemeryczne efekty wprzęgnięte do zastosowań profesjonalnych zapewnią mi otrzymywanie unikalnych kadrów. To dopiero uchylenie drzwi do możliwości Cambo Actus.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *