Kupujcie sprzęt powoli

Posted on

To jest rada dla tych wszystkich, którzy zmierzają do perfekcji. Nie dotyczy to zaawansowanych profesjonalistów, a raczej adeptów obrazowania. Oczywiście, jeśli taki adept, rzuca się od razu na działalność zawodową i ma zamiar się z tego utrzymać, musi dysponować niezbędnym minimum sprzętu – tak, aby móc podołać zadaniom, które stanowić będą przedmiot jego działalności gospodarczej. Jednak, ta ogólna rada ma bardzo szerokie znaczenie i każdemu może przysporzyć wiele korzyści. Jak się dobrze zastanowić, to i bardzo zaawansowanemu profesjonaliście. Po co, w ogóle o tym piszę?

Często jest tak, że przy zakupie sprzętu kierujemy się nie związanymi z praktycznym zastosowaniem aspektami. Np. dostajemy kredyt inwestycyjny i biegniemy po serię najdroższych obiektywów, kamerę, statyw, super torbę itp. itd. Byłem nie tak dawno świadkiem, jak nieznany mi Pan, w sklepie ze sprzętem foto odbierał dosyć bogaty zestaw – i już po tym co sprzedawca wykładał na ladę wiedziałem, że część zakupów, po kilku miesiącach trafi na serwisy aukcyjne. Szkoda, bo prawie zawsze związane jest to ze stratą (sprzęt jest w końcu używany). Chcąc zakupić cały system musimy prawie zawsze, gdzieś pójść na kompromis. Ten Pan też poszedł i dlatego wiedziałem, że nie będzie zadowolony. Zalecam więc bardzo, bardzo, ale to bardzo staranne przemyślenie tego co zamierzacie zakupić. Często daje się słyszeć o ważnej zasadzie. Najważniejsza jest kamera, a do niej jeden obiektyw stałoogniskowy! Tak – naprawdę to napisałem. Otóż bardzo ważne jest poznanie granic na jakie możemy się wspiąć z naszą kamerą. Po poznaniu tych granic, niejako automatycznie okaże się czego nam brakuje najbardziej i to będzie drugi krok w zakupach. Najważniejszą zasadą jest kupowanie najlepszego sprzętu na jaki nas stać. Rozumowanie w stylu – „kupię słabsze body np. APS-C, ale za to dwa obiektywy zoom, które pokryją zakres ogniskowych od 17 do 200 mm, a zapłacę mniej niż za dobre body jest błędem!!!!! Konkretnie – po co kupować np. EOS`a 7D i dwa ciemne półplastykowe zoomy, skoro można kupić pełnoklatkowego EOS`a 5D mkIII z obiektywem np. Zeiss Classic Planar 50 mm f/1,4 ZE? Zestaw drugi, da o wiele więcej satysfakcji. Nim wyczerpiemy całość możliwości takiego body, będziemy lata świetlne do przodu w stosunku do miejsca, w którym zaczynaliśmy! Słabsza jakość obrazu z mniejszej matrycy, ciemne szkła i brak możliwości wygodnego nastawiania ostrości szybko dadzą się nam we znaki. Powoli eksploatując taki zestaw dojdziemy np. do wniosku, że potrzebujemy nade wszystko, stabilny statyw! I gdy dokonamy takiego zakupu znowu przez kilka miesięcy możemy eksplorować możliwości naszego zestawu, aby odkryć, że potrzebujemy szerokiego kąta. I już. Proces jest naturalny i jeżeli połączymy go z penetracją internetu w celu poszerzenia wiedzy o danym sprzęcie – będziemy w domu.

Przeczytałem kiedyś o reporterze wojennym, którego sprzęt w drugim dniu misji uległ zniszczeniu – rozjechany przez czołgi. Z dużego plecaka sprzętu foto stracił kilka obiektywów i dwa korpusy Nikonów. W kieszeni miał Leicę z jednym szkłem – Summaritem 2,5 35 mm. Nie miał wyjścia. Fotografował tylko tym zestawem. Musiał uważniej kadrować, zmuszony był do zbliżania się do obiektów ale materiał, który przywiózł był jego najlepszym materiałem. Był bardziej mobilny. Więcej myślał.

Weźcie do ręki swoją najważniejszą kamerę. Czy aby wszystkie jej funkcje znacie? Czy zastanawialiście się np. czy Wasze materiały nie nabrałyby innego charakteru gdybyście np. zmieniali ustawienia balansu bieli, albo ustawień obrazu. Czy nie wyglądałyby inaczej gdybyście częściej posługiwali się pomiarem punktowym? Załóżcie na swoją kamerę jeden obiektyw i udawajcie przed samym sobą, że to wszystko co macie. Czy nie otwiera się w Waszej głowie inny, bardziej „myślący” świat?

Kiedyś, bardzo dawno udało mi się kupić wymarzony sprzęt. Najlepsze body systemu 35 mm. Do niego zakupiłem stałą 50-tkę i przez rok udało mi się z tego zestawu „wycisnąć” naprawdę wiele!!! Dopiero potem okazało się, że muszę kupić coś szerszego i coś węższego. Ale zakupy były przemyślane, a sprzęt używałem kilka lat bez zmiany konfiguracji.

Natura sprzętu fotograficznego jest taka, że sama kamera to nie wszystko. Musimy myśleć o wyposażeniu dodatkowym. Stopień skomplikowania jest duży, ale do tego dochodzi także stopień skomplikowania samej kamery i wielkiej mnogości jej funkcji, profili itp. Poznajmy nasz sprzęt. przeprowadźmy testy różnych ustawień, sprawdźmy przy jakich przysłonach nasz obiektyw zachowuje się najlepiej. Dopiero potem myślmy co dalej. Tak naprawdę to nawet wybór płytki statywowej i sytemu mocowania kamery do statywu już związany jest z wydatkami i powinniśmy wiedzieć, czy raz obrana droga doprowadzi nas do celu. Po co kupować słabszy statyw z elementami z tworzywa sztucznego, skoro za dwa trzy miesiące wszystko się w nim wypaczy i będziemy tęsknym okiem szukać lepszego! Czyż nie lepiej wyznaczyć sobie górnolotne cele i do nich dążyć? Lepiej! Tyle, że trzeba wiedzieć co będzie naszym celem.

Wygląda na to, że się mądruję!? Nie, ja tylko chciałbym, abyście uniknęli moich błędów. Inwestując kiedyś w duże systemy, po czasie sam przed sobą przyznawałem, że tak naprawdę używam najchętniej dwóch obiektywów. Reszta leży w torbie, ciągle jest wożona na zdjęcia, bo pewnie się przyda. Obecnie – to temat na inny wpis – używam głównie obiektywów ze skromnego zasięgu 35-75 mm. Dobrych obiektywów. Kiedyś nie do pomyślenia.

Jak mawiał kiedyś jeden Hrabia, sącząc kawę z miśnieńskiej porcelany  – „Dobrze jest kiedy wiemy, że ma się wszystko co dobre i nie musimy się już rozglądać za lepszym!”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *